Suzuki V-Strom 800DE w lekkim terenie – recenzja turysty enduro po wyjeździe w Bieszczady

0
17
Rate this post

Nawigacja:

Kontekst wyjazdu i oczekiwania wobec V-Stroma 800DE

Dla kogo powstał Suzuki V-Strom 800DE

Suzuki V-Strom 800DE jest projektowany jako motocykl turystyczno-enduro z wyraźnym naciskiem na asfalt, ale z możliwością bezstresowego zjazdu w lekki teren. Duże koło 21 cali z przodu, długie skoki zawieszenia i mapy jazdy z trybem bardziej off-roadowym sugerują, że to nie jest tylko „szosowy turystyk na szczudłach”. Z drugiej strony masa, zabudowa i ergonomia nadal wskazują na maszynę do długich przelotów z bagażem.

Producent kieruje ten model do kierowców, którzy mają już za sobą etap małych pojemności i chcą motocykla „do wszystkiego”: codziennych dojazdów, urlopów po Europie i weekendowego szutru. V-Strom 800DE nie jest sprzętem typowo sportowo-enduro ani lekkim endurakiem do lasu, ale ma pozwolić na łączenie asfaltu z rozsądną dawką turystyki enduro.

Profil kierowcy i doświadczenie

Test w Bieszczadach opiera się na perspektywie kierowcy o wzroście około 180 cm, wadze ok. 80–85 kg w stroju, z kilkunastoletnim doświadczeniem na motocyklach szosowych i kilku sezonach turystyki enduro. Wcześniejsze maszyny to m.in. klasyczny V-Strom 650, większe turystyczne enduro z kołem 19 cali oraz lżejsze jednocylindrowe enduro do stricte terenowej zabawy.

Styl jazdy: umiarkowanie dynamiczny na asfalcie, spokojny i płynny w terenie, bez skakania po hopach i agresywnego „orania” singli. Główny cel – bezpieczne, szybkie przemieszczanie się, a nie walka z motocyklem o każdy metr podjazdu.

Charakter trasy w Bieszczadach

Plan wyjazdu: kilka dni w Bieszczadach, baza w okolicy Ustrzyk i Cisnej. Proporcje: mniej więcej 70–75% asfalt (od gładkiej „obwodnicy bieszczadzkiej” po połataną, łatanymi dziurami prowincję), 25–30% lekki teren:

  • klasyczne bieszczadzkie szutry – luźne kamienie, koleiny, pofalowania,
  • leśne drogi dojazdowe, bez bagna, ale z korzeniami i poprzecznymi zagłębieniami,
  • krótkie odcinki trawy po deszczu, fragmenty błota w dolinkach,
  • stromsze, ale dość krótkie podjazdy i zjazdy, typowe dla bocznych dróg leśnych.

Bez ciężkiego hard enduro, ale też bez jeżdżenia wyłącznie po równym szutrowym „autostradzie”. Realne warunki, jakie spotka większość osób robiących turystykę enduro w Bieszczadach.

Oczekiwania wobec Suzuki V-Strom 800DE przed wyjazdem

Założenie: motocykl ma zastąpić połączenie asfaltowego turystyka i średniej klasy adventure’a. Powinien bez problemu przelecieć kilkaset kilometrów autostrady i dróg krajowych, a potem bez stresu wjechać na bieszczadzkie szutry i leśne dukty z bagażem.

Główne obawy przed wyjazdem:

  • waga – czy przy manewrach na stromych, sypkich nawierzchniach motocykl nie będzie zbyt ociężały,
  • moc i charakter silnika – czy w terenie będzie dało się jechać na niskich obrotach bez szarpania,
  • elektronika – jak kontrola trakcji i ABS poradzą sobie na luźnej nawierzchni i stromych zjazdach,
  • zawieszenie – czy fabryczne ustawienia udźwigną bagaż i szybszy szuter.

Obciążenie motocykla i akcesoria

Motocykl obciążony był w typowo turystyczny sposób: aluminiowy kufer centralny ok. 35–40 l, miękkie sakwy boczne na lekkie rzeczy, tankbag na drobiazgi. Łącznie bagażu około 15–20 kg. Bez pasażera.

Z akcesoriów: handbary, osłona silnika, crashbary, podwyższona szyba (nieznacznie wyższa od seryjnej). Taki pakiet dobrze oddaje realne użytkowanie turysty enduro, który nie jeździ „na lekko” jak w katalogu, tylko z realnym bagażem na kilka dni w górach.

Ergonomia i pozycja – asfalt kontra lekki offroad

Pozycja siedząca na długich odcinkach asfaltu

Wysokość kanapy w V-Stromie 800DE jest relatywnie duża, ale przy 180 cm wzrostu obie stopy można pewnie postawić na ziemi, choć nie „na płasko jak w nakedzie”. Ugięcie nóg jest neutralne; po kilku godzinach jazdy kolana nie przypominają o sobie przy każdym zatrzymaniu.

Kierownica jest szeroka, ale bez przesady. Na długich odcinkach pozwala jechać z łagodnie ugiętymi rękami i minimalnym napięciem barków. Tułów jest lekko pochylony, bez typowego „krzesła” jak w niektórych ciężkich turystykach. Dla turysty enduro oznacza to mniej zmęczenia przy zmianach pozycji między siedzącą a stojącą.

Kanapa jest twarda, ale nie drewniana. Po całym dniu bieszczadzkiej jazdy czuć zmęczenie, lecz nie pojawia się ból punktowy. Dla osób lubiących bardziej miękkie siedzenia aftermarketowa kanapa lub żelowa nakładka mogą poprawić komfort, ale w turystyce z częstymi przystankami seryjna kanapa jest wystarczająca.

Pozycja stojąca w terenie i kontrola motocykla

W lekkim terenie jazda na stojąco to podstawa. Przy wzroście około 180 cm V-Strom 800DE pozwala stanąć naturalnie, bez nadmiernego garbienia. Kierownica wydaje się ustawiona rozsądnie, choć osoby wyższe (powyżej ~185 cm) mogą rozważyć niewielkie podwyższenie riserów, by nie ciągnąć rąk do przodu.

Dostęp do klamek i manetek w pozycji stojącej jest wygodny, nie trzeba przekręcać nadgarstków pod dziwnymi kątami. Balansowanie ciałem między przodem a tyłem motocykla odbywa się płynnie – wąska w przedniej części kanapa ułatwia „chodzenie” po motocyklu i przesuwanie nóg przy zakładaniu stóp głębiej na podnóżki.

Dla jazdy po szutrze i lekkich koleinach fabryczne sety są całkiem w porządku. Kto lubi techniczną jazdę w trudniejszym terenie, może myśleć o podnóżkach z ostrzejszym ząbkowaniem, ale w Bieszczadach, przy stylu „turysty enduro”, seryjny zestaw nie stanowi ograniczenia.

Manewry na małej prędkości i wyważenie

Na stromym, sypkim szutrze każda nadwaga motocykla wychodzi na jaw. V-Strom 800DE nie jest lekkim endurakiem, ale wyważenie masy jest przewidywalne. Środek ciężkości czuć stosunkowo nisko jak na adventure’a, głównie dzięki konstrukcji silnika i zbiornikowi nieprzesadnie wysoko nad ramą.

Przy zawracaniu na wąskiej szutrowej drodze motocykl wymaga zdecydowanych ruchów, lecz nie ma wrażenia „betonu pod sobą”. Gdy trzeba się podeprzeć na lekkim przechyle, zasięg nogi przy 180 cm wzrostu zazwyczaj wystarcza, by nie „przekroczyć punktu bez powrotu”. Wjeżdżając na trawiaste pobocza na skraju drogi, masa zaczyna jednak przypominać, że to nadal duży turystyk, a nie 120-kilogramowy enduro.

Praktyczna obserwacja: z bagażem w kufrze centralnym motocykl nie staje się „kołyszącym się balastem”, o ile ciężkie rzeczy są bliżej osi motocykla. Źle rozłożony ładunek (ciężkie graty wysoko i z tyłu) potrafi pogorszyć pewność przy manewrach pod górę i w dół po luźnej nawierzchni.

Ochrona przed wiatrem, kurzem i lekki deszcz

Seryjna szyba, szczególnie w nieco wyższej wersji akcesoryjnej, osłania korpus do wysokości barków. Powyżej tej linii zaczyna się strumień powietrza, który przy wyższych prędkościach może powodować umiarkowane zawirowania przy wyższych kierowcach. Na odcinkach do 120 km/h ochrona jest akceptowalna na długie trasy.

Handbary skutecznie blokują większość kamyczków i część wiatru na dłonie, co ma znaczenie na długich, chłodniejszych zjazdach w górach. Przy jeździe w kurzu chronią też dźwignie w razie wywrotki na małej prędkości.

Przód motocykla dobrze odchyla błoto i wodę z koła 21-calowego, ale przy jeździe po mokrej trawie i kałużach buty i dolna część spodni i tak będą brudne. To standard w tej klasie motocykli – nie jest to „szosowy GT” z wielkimi owiewkami.

Wpływ bagażu na ergonomię i wsiadanie

Z kufrem centralnym i sakwami bocznymi ergonomia nie zmienia się diametralnie, ale wsiadanie wymaga odrobinę więcej uwagi. Przy wysoko zawieszonym kufrze najwygodniejszym sposobem staje się „przełożenie nogi z półobrotu” zamiast klasycznego wysokiego zamachu nogą.

Podczas jazdy możliwość przesuwania się po kanapie pozostaje w miarę zachowana. Kufer centralny ogranicza jedynie cofnięcie się o kilka centymetrów, ale w turystyce enduro i tak częściej przesuwa się ciężar do przodu lub w pionie (stanie), zamiast „kłaść się” na końcu siedzenia.

Silnik i skrzynia biegów w górskim terenie

Charakterystyka silnika przy niskich i średnich obrotach

Dwucylindrowy rzędowy silnik V-Stroma 800DE jest jedną z jego mocniejszych stron w Bieszczadach. W dolnym i średnim zakresie pracuje równo i przewidywalnie. Na szutrze da się jechać spokojnie na drugim, trzecim biegu przy niskich obrotach bez wyraźnego szarpania i bez poczucia, że silnik „zaraz zgaśnie”.

Moment obrotowy pojawia się spokojnie, bez gwałtownego „kopniaka”. To ułatwia jazdę osobom bez dużego doświadczenia w terenie. Gwałtowne odkręcenie gazu w koleinie nie powoduje nagłego wystrzału tylnego koła, tylko progresywny przyrost mocy, który łatwo kontrolować balansem ciała.

Na krętych asfaltach Bieszczad, w średnim zakresie obrotów, silnik pozwala dynamicznie wychodzić z zakrętów, nie wymagając od kierowcy ciągłego wachlowania biegami. Przy turystycznej jeździe wystarczy ściąć jeden bieg przed zakrętem i utrzymywać płynny gaz.

Podjazdy, zjazdy i rezerwa momentu

Na stromych podjazdach szutrowych, z luźnymi kamieniami, silnik radzi sobie bez problemu, o ile dobierze się rozsądny bieg. Najczęściej wystarcza drugi bieg, przy wolniejszych, bardziej technicznych fragmentach – pierwszy. Nie trzeba „kręcić do odcinki”, aby mieć zapas momentu do dociążenia tyłu i wybicia się z koleiny.

Przy zjazdach engine braking jest przewidywalny. Po redukcji biegów i lekkim użyciu tylnego hamulca motocykl da się kontrolować pewnie, bez konieczności mocnego „kładzenia się” na przednim. Silnik nie „pcha” agresywnie, co dla średnio zaawansowanego turysty enduro jest sporym plusem.

Na stromych asfaltowych zjazdach, które w Bieszczadach potrafią być długie i kręte, kombinacja hamowania silnikiem i hamulców mechanicznych daje bezpieczny margines. Nie ma uczucia przegrzewania czy zaniku siły hamowania przy normalnej, turystycznej jeździe.

Praca skrzyni i przydatność quickshiftera

Skrzynia biegów w Suzuki V-Strom 800DE pracuje precyzyjnie i z wyczuwalnym, ale nie twardym kliknięciem. Przełożenia są dobrane tak, by na asfalcie nie trzeba było non stop zmieniać biegów, a jednocześnie w terenie mieć z czego wybierać przy wolnej jeździe.

Quickshifter (jeśli jest na pokładzie) okazuje się szczególnie przydatny przy jeździe w pozycji stojącej, na szutrze. Można zmieniać biegi w górę i w dół bez odrywania ręki od kierownicy i bez operowania sprzęgłem, co przy lekkim bujaniu na nierównościach ułatwia zachowanie równowagi. Na technicznych podjazdach redukcja bez sprzęgła działa wystarczająco płynnie, by nie „wybić” motocykla z toru.

Przy bardzo wolnym toczeniu w ciasnym, stromym terenie wielu kierowców i tak będzie sięgało po sprzęgło, żeby mieć pełną kontrolę nad momentem przekazywanym na tylne koło. Tu quickshifter staje się dodatkiem, a nie koniecznością.

Tryby jazdy i kontrola gazu w praktyce

Suzuki oferuje kilka trybów jazdy, różniących się reakcją na gaz i ingerencją elektroniki. W lekkim terenie najlepiej sprawdzają się tryby o łagodniejszej odpowiedzi przepustnicy, pozwalające precyzyjnie dozować moc na luźnym podłożu. Zbyt agresywny tryb uliczny na szutrze może powodować nerwowość tylnego koła przy gwałtownym odkręceniu.

Na gładkim asfalcie, przy przelotach między bieszczadzkimi miejscowościami, dynamiczniejszy tryb dodaje frajdy i pozwala lepiej wykorzystać potencjał silnika. Dla turysty enduro rozsądne jest przełączanie między „spokojnym” a „pełnym” trybem w zależności od nawierzchni i własnego samopoczucia.

W Bieszczadach spokojny tryb sprawdzał się na szutrach, a agresywniejszy był sensowny tylko na suchym, równym asfalcie. Przeskakiwanie między nimi przed wjazdem na luźne odcinki drogi poprawia kontrolę nad motocyklem i zmniejsza zmęczenie rąk, bo nie trzeba tak bardzo „pilnować” manetki.

Dla kogoś, kto traktuje Bieszczady jako poligon do lekkiego offroadu, V-Strom 800DE będzie czytelnym, przewidywalnym narzędziem. Nie jest to lekka rajdówka, ale przy spokojnym tempie i rozsądnym doborze trasy pozwala przejechać sporo szutrów bez stresu. A po wyjeździe z lasu nadal zostaje szybkim, wygodnym turystykiem na asfaltowe powroty do domu.

Zawieszenie i prowadzenie na szutrze, dziurach i koleinach

Charakter seryjnego zawieszenia

Zawieszenie V-Stroma 800DE fabrycznie jest ustawione raczej pod kompromis: asfalt z domieszką szutru. Skok jest przyzwoity, a przód nie dobija łatwo przy ostrzejszym hamowaniu na nierównościach. Na typowych bieszczadzkich drogach gruntowych – twardy szuter, drobne kamienie, pojedyncze koleiny po deszczu – motocykl jedzie stabilnie, bez niepokojących „dobić”.

Przy seryjnych ustawieniach przód jest nieco sztywniejszy, co sprzyja pewności na asfalcie. Na luźnym, pofalowanym podłożu czuć jednak, że przedni widelec przekazuje część nierówności w ręce. Nie jest to poziom „sportówki”, ale kto lubi bardziej miękką, płynącą charakterystykę w terenie, może sięgnąć po lekkie odpuszczenie tłumienia.

Regulacje pod styl turysty enduro

Regulacja zawieszenia pozwala dopasować motocykl pod wagę kierowcy i bagażu. Przy jeździe solo z lekkim bagażem w Bieszczady sens ma:

  • minimalne odpuszczenie tłumienia odbicia z przodu,
  • lekka korekta napięcia wstępnego z tyłu, jeśli jedziemy z kufrem i sakwami.

Efekt jest prosty: motocykl mniej „odskakuje” na poprzecznych garbach, a tylne koło dłużej trzyma kontakt z podłożem przy wybiciu z koleiny. Nie robi się z niego kanapa, ale reakcja na szybkie nierówności jest łagodniejsza.

Stabilność na luźnych nawierzchniach

Na twardym, dobrze ubitym szutrze z drobnym kamieniem V-Strom 800DE prowadzi się przewidywalnie. 21-calowe koło z przodu pomaga „wygładzić” mniejsze dziury i kamienie, dzięki czemu kierownica nie szarpie nerwowo przy lekkim przyspieszeniu.

Przy wyższej prędkości na prostych szutrach (tempo typowo turystyczne, ale już nie spacerowe) motocykl pozostaje stabilny, o ile nie przesadzimy z naciskiem na przód. lekkie cofnięcie bioder i rozluźnienie łokci skutecznie tłumi drobne „tańce” przedniego koła w koleinach.

Koleiny, uskoki i drogi zrywkowe

Na drogach zrywkowych i rozjeżdżonych szutrach, gdzie powstają podłużne koleiny od ciężkich aut, masa motocykla zaczyna przypominać o ograniczeniach. V-Strom 800DE da się wprowadzić w koleinę i utrzymać tor jazdy, ale szybka zmiana śladu wymaga zdecydowanego przeniesienia ciężaru i odkręcenia gazu.

Na stromych zjazdach z poprzecznymi uskokami zawieszenie radzi sobie poprawnie, dopóki utrzymujemy rozsądne tempo. Przy zbyt szybkiej jeździe i trafieniu w mocniejszy dołek przód potrafi „przysiąść” i oddać to lekkim podbiciem. Z zejściem z prędkości o jeden poziom problem praktycznie znika.

<h3przejazdy przez dziury i kamienie

Na odcinkach z luźnymi kamieniami wielkości pięści motocykl czuć pod nogami zdecydowanie mocniej. Przednie koło przechodzi przez takie przeszkody lepiej niż 19-calówka, ale masa motocykla sprawia, że każde większe „tąpnięcie” trzeba amortyzować nogami.

Przy stałym, równym gazie i lekkim odciążeniu przodu (delikatne ugięcie kolan, biodra odrobinę do tyłu) V-Strom 800DE nie ma tendencji do nagłego utraty toru. Problem zaczyna się, gdy łączymy mocne hamowanie z ostrym najechaniem na kamień – wtedy przednie zawieszenie komunikuje, że to jednak nie jest sprzęt do agresywnego enduro.

Wpływ bagażu na pracę zawieszenia

Przy pełnym obładowaniu (kufer + sakwy) tył potrafi szybciej „dobijać” na większych dziurach, jeśli zostawimy seryjne ustawienie napięcia wstępnego. Jedno–dwa „kliki” podniesienia tyłu poprawiają sytuację i przywracają balans przód–tył.

Na szutrowych podjazdach z bagażem motocykl mniej chętnie unosi przód przy gwałtownym odkręceniu gazu, co dla turysty jest zaletą. Trzyma tor jazdy, nie próbuje „stawiać się dęba” na kamieniu lub progu z korzeni.

Grupa motocyklistów jedzie w błotnistym terenie enduro
Źródło: Pexels | Autor: setengah lima sore

Elektronika, ABS i tryby jazdy w lekkim offroadzie

Tryby kontroli trakcji na luźnym podłożu

Elektronika Suzuki w V-Stromie 800DE pozwala dobrać poziom kontroli trakcji do warunków. Na suchym, twardym szutrze średni poziom ingerencji sprawdza się dobrze – pozwala na delikatny uślizg tylnego koła przy wyjściu z zakrętu, ale nie dopuszcza do gwałtownego „zamachu” tyłu.

Na bardziej sypkim podłożu (mieszanka piasku, żwiru, igliwia) przydatny jest niższy poziom lub niemal pełne wyłączenie wspomagania. Wtedy o uślizgu decyduje głównie prawa ręka i balans ciała, a elektronika nie „odcina” mocy w najmniej odpowiednim momencie, np. w połowie stromego podjazdu.

ABS w trybie terenowym

V-Strom 800DE pozwala ograniczyć działanie ABS-u na tylne koło lub dobrać tryb odpowiedni do jazdy poza asfaltem. W praktyce, na szutrach Bieszczad, tryb offroadowy z bardziej liberalnym podejściem do tylnego koła jest najbardziej użyteczny.

Na zjazdach po luźnym szutrze ABS na przodzie nadal chroni przed całkowitym uślizgiem, ale nie wydłuża dramatycznie drogi hamowania, jeśli hamujemy progresywnie. Tylne koło potrafi lekko przyblokować i ustabilizować motocykl na wejściu w zakręt, co pomaga utrzymać kontrolę w stromym terenie.

Reakcja na gaz i mapy silnika poza asfaltem

Łagodniejsze mapy silnika najbardziej przydają się w technicznych fragmentach: krótkie, strome podjazdy z kamieniami, nawrotki na szutrowych serpentynach, kręte dukty leśne z mokrymi liśćmi. W takich miejscach precyzyjna kontrola nad początkiem otwarcia przepustnicy redukuje stres.

Gdy droga się prostuje, a nawierzchnia jest przewidywalna, przełączenie w pełniejszy tryb reakcji na gaz dodaje dynamiki bez wyraźnego pogorszenia kontroli. Na bieszczadzkich przelotach między szutrami a asfaltem to przełączanie staje się odruchem.

Praktyczne korzystanie z przełączników podczas jazdy

Rozmieszczenie przycisków do obsługi trybów jest logiczne. Da się przełączać ustawienia podczas jazdy w rękawicach turystycznych, choć na bardzo wyboistej nawierzchni lepiej chwilę zwolnić, by nie trafić w niewłaściwe menu.

Przy planowaniu dnia sens ma ustawienie jednego „ulubionego” zestawu na szuter (łagodny gaz, niższa kontrola trakcji, ABS w trybie off) oraz drugiego na asfalt. Zmiana między nimi nie wymaga stania w miejscu, więc można reagować na warunki „w locie”.

Elektroniczne wsparcie przy długich zjazdach

Na dłuższych, stromych zjazdach w bieszczadzkich lasach po deszczu kombinacja ABS-u w trybie offroad i kontroli trakcji na niskim poziomie daje pewne poczucie marginesu. Można mocniej zacisnąć klamkę, nie bojąc się od razu zablokować przedniego koła na mokrym listowiu.

Silnikowy hamulec w połączeniu z elektroniką sprawia, że motocykl zjeżdża równym tempem, bez nerwowych szarpnięć. Sprzęgło służy wtedy raczej do korekt niż do ciągłego „ratowania się” przy każdym większym kamieniu.

Opony, hamulce i realne ograniczenia w terenie

Charakterystyka seryjnych opon w Bieszczadach

Seryjne opony V-Stroma 800DE mają charakter mieszany, z wyraźnym ukłonem w stronę asfaltu. Na suchym szutrze trzymają poprawnie, pozwalają na lekkie uślizgi przy utrzymaniu kontroli. Nie ma odczucia „pływania” całego motocykla, jeśli nie przesadzimy z prędkością.

Na mokrej trawie, błocie i rozjeżdżonych, gliniastych odcinkach brak wyraźniejszych klocków zaczyna doskwierać. Motocykl szybciej traci przyczepność przy hamowaniu, szczególnie tyłem, a przy podjazdach tylne koło potrafi zakopać się przy zbyt gwałtownym odkręceniu gazu.

Sensowny zakres zastosowania z oponami OEM

Z fabrycznym ogumieniem V-Strom 800DE najlepiej czuje się na:

  • szutrach utwardzonych,
  • polnych drogach o twardym podłożu,
  • lekko zniszczonym asfalcie i łatanych drogach dojazdowych.

Krótkie wjazdy w miększy teren są możliwe, ale wymagają większej delikatności przy manetce i hamulcach. Planowanie dłuższych odcinków po błocie lub głębokim piachu z tym ogumieniem mija się z celem – sprzęt da radę, ale kierowca będzie walczył o każdy metr.

Hamowanie na mieszanej nawierzchni

Przód V-Stroma ma wystarczającą siłę hamowania, by pewnie zatrzymywać motocykl z prędkości szosowych, nawet z bagażem. Na szutrze dozowanie trzeba jednak wyczuć – krótki, mocny uścisk klamki potrafi uruchomić ABS i wydłużyć drogę hamowania, szczególnie na luźnym piasku z kamieniem.

Tylny hamulec jest użyteczny jako narzędzie do ustawiania motocykla w zakręcie i kontrolowania prędkości na zjazdach. Nie jest przesadnie agresywny, więc łatwo go modulować butem w ciężkich butach ADV czy enduro.

Zmęczenie hamulców podczas jazdy górskiej

Przy zjazdach asfaltowo–szutrowych, z częstym hamowaniem przed zakrętami, układ hamulcowy V-Stroma 800DE nie wykazuje oznak szybkiego przegrzewania. Do typowego, turystycznego tempa w Bieszczadach zapas jest wystarczający.

Dopiero przy agresywniejszej jeździe z pełnym bagażem, długich zjazdach i małej ilości hamowania silnikiem można poczuć nieznaczne mięknięcie klamki. Rozwiązaniem jest wcześniejsze redukowanie biegów i unikanie ciągłego „wisia” na przednim hamulcu.

Granice V-Stroma 800DE w lekkim terenie

Motocykl dobrze znosi szutry, dziurawe drogi leśne, koleiny po deszczu i typowe „bieszczadzkie skróty” między asfaltami. Realne ograniczenia pojawiają się, gdy:

  • podłoże zamienia się w ciągłe błoto lub głęboki piach,
  • koleiny sięgają wyżej niż połowa przedniego koła,
  • trzeba częściej przepychać motocykl niż na nim jechać.

W takich warunkach masa, szerokość motocykla i kompromisowe opony robią swoje. V-Strom 800DE nadal przejedzie sporo, ale granica między „turystyką enduro” a „męczarnią w terenie” szybko się zaciera.

Dobór ogumienia pod bieszczadzkie wyjazdy

Jeśli plan obejmuje głównie asfalt z wstawkami szutru i lekkich dróg leśnych, seryjne opony wystarczą. Dla osób chcących częściej zjeżdżać z utwardzonych tras dobrym krokiem jest przejście na ogumienie o wyraźniejszym bieżniku 50/50.

Zmiana na bardziej agresywne opony poprawi trakcję na podjazdach, wyjściach z zakrętów na luźnym i przy hamowaniu na miękkiej nawierzchni. Trzeba się liczyć z głośniejszą jazdą po asfalcie oraz nieco wolniejszą, mniej „szosową” reakcją w szybkich zakrętach – coś za coś.

Porównanie z lżejszymi turystykami enduro w terenie

Przesiadka z klasy 650–700 cm³

Przesiadając się z lżejszych motocykli klasy 650–700 cm³ (np. prostych jednocylindrówek czy mniejszych twinów) czuć przede wszystkim masę i „objętość” V-Stroma 800DE. W wolnych, technicznych partiach Bieszczad motocykl wymaga wcześniejszego planowania toru jazdy.

Za to na dłuższych dojazdach po asfalcie i szybszych szutrach przewaga komfortu, ochrony przed wiatrem i stabilności przy wyższych prędkościach jest wyraźna. To sprzęt projektowany bardziej pod „przelot w góry i eksplorację” niż pod jazdę typowo treningową w terenie.

Różnice w odczuciach względem lekkiego enduro

Na tle lekkich endur offroadowych V-Strom 800DE wyraźnie ogranicza spontaniczne zabawy: podskakiwanie na muldach, szybkie zmiany kierunku w koleinach, zrywne wyprzedzanie na wąskich leśnych drogach. Każdy gwałtowny ruch trzeba skalkulować.

W zamian motocykl oferuje bardziej „dorosłe” prowadzenie na mieszanych trasach – w jeden dzień można zrobić kilkaset kilometrów, łącząc przełęcze asfaltowe z bocznymi, szutrowymi odnogami, bez uczucia, że sprzęt się męczy na długich odcinkach.

Dla kogo V-Strom 800DE w Bieszczadach ma sens

Motocykl najbardziej pasuje osobom, które w górach szukają kombinacji: stabilnej szosy, średnio trudnych szutrów i okazjonalnych zjazdów w lekkie leśne drogi. Jeżeli większą część dnia spędza się jednak w siodle, a nie stojąc w podniesieniu i „szukając dziury w ziemi”, V-Strom 800DE wpisuje się w ten scenariusz dobrze.

Dla kogoś, kto lubi codziennie przez godzinę walczyć w błocie i kamieniach, lepsza będzie lżejsza, prostsza konstrukcja, którą bez stresu położy się w koleinie i samodzielnie postawi.

Wyjazd w Bieszczady: pakowanie, spalanie i zasięg

Rozmieszczenie bagażu w terenowej turystyce

Przy pełnym kufrze centralnym i sakwach bocznych środek ciężkości wyraźnie przesuwa się do tyłu. W lekkim terenie najlepiej trzymać cięższe rzeczy (narzędzia, płyny) jak najniżej i bliżej środka motocykla, a lekkie ubrania i śpiwór wrzucić do górnych partii.

W praktyce dobrym układem jest: narzędziówka w małej torbie przy silniku lub na bagażniku bocznym, cięższe graty w dolnych częściach sakw, a kufer centralny traktowany raczej jako miejsce na rzeczy „miękkie” i lekkie. Motocykl na szutrze prowadzi się wtedy wyraźnie pewniej.

Realne zużycie paliwa w górach

Na bieszczadzkiej mieszance: asfaltu z podjazdami, krótszych szutrowych przelotów i powolnego „toczenia się” po lasach spalanie utrzymuje się w umiarkowanych widełkach. Przy spokojnym tempie i pełnym bagażu wynik jest bliższy turystycznemu niż sportowemu.

Przy częstych przyspieszeniach na serpentynach i korzystaniu z pełnej mocy w wyższych partiach obrotów zużycie paliwa rośnie, ale nadal nie wymusza szukania stacji co kilkadziesiąt kilometrów. Zasięg na jednym tankowaniu spokojnie wystarcza na typowy, całodzienny objazd Bieszczad z wstawkami szutru.

Planowanie tankowań a zjazdy z asfaltu

Jeżeli dzień obejmuje kilka dłuższych odcinków z dala od głównych dróg, sensownie jest zatankować „pod korek” przed zjazdem z asfaltu. Nawet jeśli licznik zasięgu sugeruje większą rezerwę, nie zawsze wiadomo, czy szutrowa droga nie skończy się objazdem lub nawrotem.

W praktyce sprawdza się zasada: jeśli po południu planowany jest dłuższy „szuter z przygodami”, tankowanie najpóźniej przy połowie baku eliminuje niepotrzebne kombinowanie z kanistrami.

Motocyklista pokonuje wymagający, piaszczysty odcinek offroadowy
Źródło: Pexels | Autor: srikanth kakular

Komfort na dłuższej trasie z wstawkami terenu

Ochrona przed wiatrem a jazda na stojąco

Szyba V-Stroma 800DE zapewnia przyzwoitą ochronę przy prędkościach szosowych w pozycji siedzącej. Po przejściu do jazdy na stojąco, zwłaszcza na szutrach z prędkościami 60–80 km/h, strugi powietrza uderzają wyżej w klatkę piersiową i kask.

Nie jest to problem na krótkich odcinkach, ale przy dłuższych „przelotach” po prostych szutrach warto czasem wrócić do siadania, żeby nie walczyć z wiatrem cały czas. Drobna korekta ustawienia szyby pomaga, jednak nie zmieni faktu, że motocykl projektowano przede wszystkim pod siedzącą turystykę.

Siodło i zmiana pozycji w ciągu dnia

Kanapa jest wygodna na asfaltowych dojazdach, nie powoduje szybkiego drętwienia nóg ani bólu kolan, nawet po kilku godzinach jazdy. W lekkim terenie przydaje się jej szerokość – łatwiej przesuwać się przód–tył, szukając najlepszej pozycji do podjazdu czy zjazdu.

Po całym dniu w Bieszczadach, z miksu asfaltu i szutrów, ciało jest zmęczone raczej pracą rąk i nóg w terenie niż samym siedzeniem. Krótkie postoje co 1–1,5 godziny w zupełności wystarczają.

Ochrona przed upałem i deszczem

W gorące dni przy niskich prędkościach w terenie czuć ciepło od silnika, ale nie jest ono nieznośne – bardziej przeszkadza wtedy własna odzież ochronna niż sam motocykl. Po wyjechaniu na odkryty szuter z lekkim wiatrem sytuacja szybko się poprawia.

W deszczu, na dojazdach asfaltowych, owiewki i szyba zdejmują z kierowcy część wody; w lekkim terenie, przy mniejszych prędkościach, błoto z kół i tak szuka drogi na buty i spodnie. Motocykl nie jest „pancerną tarczą” przed brudem, ale nie w takim celu go zbudowano.

Przygotowanie V-Stroma 800DE pod częste wypady w lekki teren

Minimalny pakiet modyfikacji

Dla osób, które chcą regularnie odwiedzać bieszczadzkie szutry, sensowny „startowy” pakiet obejmuje najczęściej:

  • solidną osłonę silnika obejmującą miskę i dolne partie ramy,
  • ochronne crashbary lub przynajmniej handbary o pełnej konstrukcji,
  • stopkę boczną z powiększoną „stopą” pod miękkie podłoże,
  • podnóżki o ostrzejszym, terenowym profilu.

Te elementy nie zmieniają charakteru motocykla, ale podnoszą margines bezpieczeństwa przy nieplanowanych „glebach parkingowych” i wolnych wywrotkach na śliskiej glinie.

Ustawienie kierownicy i dźwigni pod jazdę na stojąco

Fabryczne ustawienie kierownicy jest kompromisem pod jazdę siedzącą. Przy częstszej jeździe na stojąco wielu użytkowników delikatnie ją podnosi lub przestawia minimalnie do przodu, aby nadgarstki tworzyły bardziej naturalny kąt.

Podobnie z dźwignią hamulca i zmiany biegów – lekkie podniesienie pod buty terenowe potrafi zrobić dużą różnicę. Chodzi o to, by w grubych butach wygodnie operować pedałami zarówno na siedząco, jak i stojąc.

Dodatkowe zabezpieczenia i drobne usprawnienia

Na bieszczadzkich trasach zdarzają się długie odcinki z drobnym, ostrym tłuczniem. Warto rozważyć osłonę chłodnicy i ewentualnie prostą siatkę lub folię ochronną na lampę przednią, aby uniknąć niespodzianek przy spotkaniu z kamieniem spod koła auta.

Przydatne bywają też krótsze dźwignie sprzęgła i hamulca – zmniejszają ryzyko wygięcia lub złamania przy wywrotce. To drobiazg, który na samotnym wyjeździe może zadecydować, czy dzień kończy się normalnym powrotem, czy organizacją prowizorycznej naprawy w lesie.

Technika jazdy V-Stromem 800DE w lekkim terenie

Balans ciała i praca gazem na szutrze

Ten motocykl lubi płynność. Zamiast ostrych korekt lepiej utrzymywać stały, lekko otwarty gaz i korygować tor jazdy barkami oraz delikatną zmianą obciążenia podnóżków.

Na prostych, przysypanych drobnym żwirem odcinkach lepiej pozwolić przodowi „pracować” i nie trzymać kierownicy na siłę. Im sztywniej się ją ściska, tym bardziej motocykl nerwowo reaguje na każdy kamień.

Podjazdy i zjazdy na mieszanej nawierzchni

Na krótkich, stromych podjazdach z kamieniami sprawdza się ustawienie w średnio wysokim biegu i utrzymywanie lekko rosnącego gazu, zamiast „szatkowania” pierwszym i drugim biegiem. Silnik ma na tyle momentu, że przy rozsądnym tempie wyciągnie, jeśli nie będziemy co chwilę odpuszczać.

Na zjazdach kluczowe jest dobre rozłożenie hamowania między silnik a klamkę przodu, z tyłem jako narzędziem korekty toru. V-Strom 800DE nie lubi sytuacji, w których wszystko „idzie w przód”, a tył służy tylko jako bierny balast.

Nawigacja po koleinach i dziurach

W bieszczadzkich lasach sporo jest dróg z koleinami po ciężkim sprzęcie. Z tym motocyklem rozsądniej czasem „przeskoczyć” na garb między koleinami lub wybrać jedną z nich i konsekwentnie się jej trzymać, zamiast próbować co chwilę zmieniać tor.

Przy większych dziurach i poprzecznych uskokach z pomocą przychodzi praca nogami – lekkie odciążenie tyłu przy najeździe, odpowiedni balans biodrami i patrzenie dalej niż na przednie koło. Wtedy masa motocykla mniej zaskakuje, bo ciało wyprzedza to, co za chwilę zrobi zawieszenie.

Specyfika bieszczadzkich tras a charakter V-Stroma 800DE

Typowe odcinki, w których motocykl błyszczy

Najbardziej naturalne środowisko tego modelu to łączniki między małymi miejscowościami: dziurawy asfalt, przeplatany kilkukilometrowymi fragmentami szutru, leśne dojazdy do punktów widokowych, boczne dróżki prowadzące do polan i wiat turystycznych.

Przy takim profilu wyjazdu wykorzystuje się i drogowy charakter motocykla, i jego zdolność do spokojnego znoszenia gorszych dróg bez stresu o każde uderzenie zawieszenia.

Miejsca, gdzie „robi się ciężko”

Problemy zaczynają się na mało uczęszczanych duktach, gdzie błoto zalega tygodniami, a koleiny są świeżo „wyryte” przez terenówki. Wtedy każdy metr wymaga pracy ciałem, a przewrócenie motocykla nie jest jedynie „drobnostką”, którą załatwia się w dwie sekundy.

Wąskie, stromsze ścieżki z ostrymi zakrętami między drzewami też pokazują gabaryty V-Stroma. Da się jechać, ale margines błędu jest niewielki, a zawracanie w miejscu zamienia się w operację, a nie prosty manewr.

Sezonowe różnice w odczuciach

Latem i późną wiosną, przy suchych drogach leśnych, motocykl prowadzi się przewidywalnie, a większość ograniczeń wynika z masy i opon. Jesienią, gdy dochodzą mokre liście, błotniste wąwozy i większa liczba kałuż, łatwo przeszarżować, szczególnie przy zjazdach.

Na wiosnę, po roztopach, drogi bywają rozjeżdżone i miękkie – to okres, w którym V-Strom 800DE wymaga największej pokory, jeśli nie jest wyposażony w bardziej terenowe ogumienie.