Blog, Organizatorzy

DUSZAN TEAM

Duszan Team.

Zrobiłeś to. Zapisałeś się na szkolenie do Duszan Team. Poczytałeś trochę w sieci, popytałeś znajomych, zebrałeś się w sobie i oto jesteś. Kisielin, Radom, Tryniec, a może jakiś inny obiekt? Lekka trema, wjeżdżasz do paddocku w sobotę rano, nie mogłeś być w piątek, nie pasowało Ci. Wow, jak w ulu. Ludzi pełno, namioty, boxy, stoi też ciężarówka z olbrzymią przyczepą. O co tutaj chodzi? Jak ja się tutaj odnajdę, co mam robić? Wdech, wydech. Parkujesz gdzieś auto lub motocykl, jeśli przyjechałeś „na kołach”. Podbijasz do pierwszej napotkaniej osoby i pytasz, gdzie jest rejestracja. Ktoś odsyła Cię do Sabiny i wskazuje namiot pod którym Ona urzęduje…

Idziesz i chłoniesz wszystkimi zmysłami tę atmosferę. Ktoś jeździ pitbikiem po paddocku (ale śmieszny mały motorek, pewnie dla dzieciaków), ktoś grzeje „ścigacza” na stojakach, ktoś inny zakłada koce na opony. Matko bosko, to jakieś wyścigi, nie szkolenie… Czy ja aby na pewno dobrze trafiłem? Dobra, za późno na odwrót. Jest Sabinka. „Dzień dobry, ja pierwszy raz u Was i…”. I nie wiesz o co chodzi . Ok, tu masz rozpiskę z godzinami wyjazdów na tor, tu masz nalypkę na moto, tam jest tor, tu jest wjazd. Tętno spada, uśmiech się pojawia, podchodzi ktoś równie zagubiony jak Ty i od razu jest Ci raźniej. Wracasz tam gdzie zostawiłeś swoje graty i instalujesz się w paddocku. Zagadujesz do ludzi wkoło i… wszyscy pomocni, wyluzowani, naładowani pozytywną energią. Ejjjj, fajnie tu jest, podoba mi się! Znajdujesz kawałek miejsca, rozkładasz parawan, wiaderka, łopatki. Można zacząć wypoczynek . Aaa, nie, to nie tutaj. Tutaj trzeba założyć kask i zmierzyć się z nitką toru… Czujesz jak tętno znów przyspiesza…

Jedziesz na miejsce zbiórki. Sabina prosiła by się nie spóźniać, więc jesteś wcześniej. Stoją już inni motocykliści, ustawieni w dwa rzędy, kręci się paru gości w kamizelkach, sprawdzają motocykle. O cholera, zaraz będą sprawdzać Twój. A jak coś jest nie tak? Jakiś dziwak w durnym kapeluszu robi Ci zdjęcie, a jeszcze inny facet w croksach i zielonym polarze coś tam zaczyna opowiadać. Ściągasz kask, żeby lepiej słyszeć. Zanim zdążyłeś się połapać, że to jest TEN Mirek Bożek vel Duszan, pierwsze motocykle już ruszają na tor. Jezzzuuu, nie dam rady. Dasz radę, słyszysz od jednego z instruktorów. Mówi jedno, ale jego mina mówi coś innego… Ej, czy oni się ze mnie nabijają??? Nie ma czasu na analizy. Jesteś już na nitce toru, na motocyklu siedzisz bokiem, jak hrabianka na koniu w dawnych wiekach. Silnik wyje na jedynce, w głowie szumi, w oczach panika. Zaczęło się…

… a kilka godzin później wcinasz obiad, gadasz z ludźmi w namiocie, świat jest piękny! Zrobiłeś już kilka sesji na torze. Nie było się czego bać. Nawet ta dziewczyna, która niedawno położyła motocykl, siedzi cała uśmiechnięta i bo nic się jej nie stało. Kuba wymienił złamaną klamkę hamulca, wyprostował dzwignię zmiany biegów i mogła jeździć dalej. Instruktorzy okazali się bardzo pomocni, dostałeś kilka konkretnych porad i już czujesz, że jeździsz lepiej. Nie spodziewałeś się, że tyle jest do poprawy. Do tych świrów z grupy A nie masz szans, niewiarygodne jak oni jeżdżą. Spodobały Ci się te małe pojemności. Może jutro wynajmiesz sobie jedną z tych trzysetek. Wszyscy zachęcają, mówią że masz predyspozycje…

Drugi dzień szkolenia. Jesteś już kozakiem. Wiesz gdzie co jest, z kim gadać, kogo pytać. Mapę toru masz już w głowie, coraz swobodniej czujesz się na zakrętach. Cholera, to nie jest proste, ale jednocześnie takie satysfakcjonujące! Atmosfera paddocku Cie pochłania, to jest miejsce dla Ciebie! Gadasz z gościem z grupy A, przed chwilą widziałeś jak popisywał się przed obiektywem, szorując łokciem po asfalcie. Co to za motocykl? Kawasaki 250. Długo jeździsz? Drugi sezon zaczynam… COOO??? No wiem, słabo to wygląda, ale idzie w dobrą stronę… Jasne! Jeśli jazda na limicie wygląda dla Niego słabo, to gdzie ja jestem? No cóż, jesteś na samym początku, każdy kiedyś tam był. Z rozmów z ludźmi dowiadujesz się, że Duszan Team umożliwia uzyskanie licencji, zostanie zawodnikiem i starty w Pucharze Śląska. Na razie zabawa nie dla Ciebie, ale fajnie byłoby chociaż zobaczyć taki wyścig na żywo…

Szkolenia, puchar, rozmach i wzorcowa organizacja – takie masz wrażenia. Do tego Ci niesamowicie ludzie. Wszystko jakoś tak dobrze na Ciebie wpływa. Chcesz więcej, sprawdzasz kolejne terminy. Wracasz do domu, ale głowę masz pełną. Może kupić coś na tor, nie ryzykować uszkodzenia swojego sprzętu drogowego? A może sprzedać go w diabły i jeżdzić już tylko na torze? A może pitbike, a może mała Kawa czy R3? No nic. Trzeba się z tym przespać. I wrócić. Wrócić tu na pewno i to jak najszybciej. Wyciągasz telefon. Messenger. Jak mu było… O jest, Krzycha Fotki. Piszesz:

„Siema, gadaliśmy dziś na torze. Kiedy będą zdjęcia???”

Podobieństwo do prawdziwych osób oraz wydarzeń, nieprzypadkowe.

Wasz Krzych.

 

Write a comment

Archives

Facebook